cholernie tesknie... nawet dwa dni teraz sa nie do wytrzymania. chcialabym juz byc u siebie. w domu. moim wlasnym domu. tam, gdzie moje miejsce.
czuje mocno.
mocno oddycham.
licze dni. godziny. minuty.
jeszcze tylko 1 noc.
ze spraw przyziemnych: zostala jeszcze lazienka do totalnej demolki i okna do wymiany. a potem dluga spokojna zima :)
z ksiazkami, moze siecia, z duza iloscia filmów i czipsów. dobrych filmów i dobrych czipsów:)))
i pięknych wieczorów razem. i wspólnych poranków. dni pełnych szaleństw. nocy tez. i tak juz zawsze bedzie.
a ci co watpili lub nadal watpia niech spadaja na drzewo. ja swoje wiem.
nie, nie telewizja, ale ja nadal... troszke sie pozmienialo, wlasciwie to wiele sie zmienilo, bardzo, bardzo wiele. po pierwsze region polski. z gor na niziny, i choc za nizinami nie przepadam nie narzekam.
zmienil mi sie tez dostep do sieci. z dostepu do sieci na brak dostepu do sieci. od czasu do czasu dorwe neta ale to nie wystarcza. mozliwe jednak ze to sie wkrotce zmieni. oby...
poza tym wazne daty juz sa. wazne slowa juz padly. wazne decyzje podjete.
a ja czasami czuje sie jak mala dziewczynka ktora nie moze znalesc swojego miejsca. i trzeba mocno trzymac mnie za reke. najmocniej. i nie wazne ze czasem boli. wazne ze wiem czego chce. mimo wszystkich ostatnich dziwnych sytuacji.
a najwazniejsze ze ktos trzyma mnie za reke. ze ma tyle sily, bo czasem ze mna naprawde ciezko wytrzymac.
wroce tu za niedlugo.
i hope.
a teraz do lozka. dzis sama.heh.
błędów stwierdzonych: dwa-
[pewnie datego, że dwa razy otworzyłam pracę, więc chyba już jej nie będę otwierać]
jeden z nich istotny... teraz już tylko zostaje mieć nadzieję, że pan Krzyś ich nie zauważy...
marne szanse!
poza tym padam, zaczyna mnie męczyć cała ta sytuacja, dobrze, że jeszcze tylko dwa dni... choć w tym momencie aż dwa...
i głowa boli jak cholera...
niektórzy to mają sny... też bym chciała takie :*
no tak. pierwszą ważną rzeczą będzie łóżko, właśnie oglądam sobie różne. i sama nie wiem jakie chcę, ale myślę że wytrzymałe to ono będzie musiało być ;)
na oku mam takie ale jak narazie to tylko marzenia... może kiedyś ;)
a poza tym dziś kończe tą p**** mgr a potem już tylko pakowanie i koniec.
ehhh.... życie jest piękne:)
- wracam...
- na ile?
- nie wiem... może na chwilę, choć to akurat pojęcie względne...
Zmienia się, wszystko dookoła jak i ja sama. Zaczyna się real.
Tysiące problemów z mieszkaniem zakończyło się tak nagle, że chyba jeszcze do końca nie wierzę w to, że mamy. Swoje własne, osobiste, tylko dla nas.
Tysiące pomysłów co dalej, i wierzę że będzie dobrze.
Musi.
cieszyłam się...
że tu wrócę...
a teraz znów nie wiem...
tylko po co?